W związku z wakacyjną pracą męża, gdzie sama jestem niestety mamą i tatą, marzy mi się dzień wolnego :(
Hmmm dawno takiego nie było....
Takiego z sobą sam na sam. Bardzo
brakuje mi mojej własnej samotnej przestrzeni, choćby jedno dobowej,
gdzie tylko jestem JA- najważniejsza tego dnia. Takie drugie urodziny w
roku, gdzie nie ma zasmarkanych nosków, niewypranych skarpet męża,
gotowania obiadu na dwa dni i czegoś tam jeszcze "na wczoraj". Pewnie
wszystkie mamy dopada taka tęsknota za wolnością z czasów gdzie, jeśli
chciało się wyjść to po prostu się wychodziło i już!
Kropka.
Bo
czyżby nie był to piękny poranek, wstajecie, a tu cudowna cisza...
Można
poprzewracać się w łóżku z kołtunem na głowie (bo nie ma partnera który
go widzi), błoga kawa w łóżku, ulubiona książka czytana do południa,
śniadanie...a może i nie, bo komu w dzień wolny chciałoby się zawracać
tym głowę? A potem.. jejku nie wiem.. tyle zaległości, rzeczy które
chciałabym zrobić!!!!
Taka mnie wzięła dziś refleksja nad
wolnością w związku z weekendem choć oczekiwanym, to trochę
przerażającym.. Niby
wolne, a jednak .. trzeba się zająć pociechami aby się nie nudziły, bo dom
rozniosą! :)
Tyle w roku dni wolnych ustanowionych państwowo, to
może by tak dodac dzień wolny od rodziny, i to obowiązkowy? Tak dla
zdrowia psychicznego..:)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz