piątek, 19 lipca 2013

Bądź gotowy dziś do drogi....

Koniec dnia. Ta pora dnia jest moja ulubiona. Cisza spokój w domu. A wewnętrznie aż cała chodzę. jestem wściekła. Kilka spraw poszło nie po mojej myśli. Wiem wiem pewnie powiecie, że musiałam coś nawalić. I faktycznie macie rację. Nawaliłam. Ale... miałam na moje działanie pozwolenie. No ale mam nadzieję, że sprawa się szybko wyjaśni ;)

Obiecałam dzisiaj wpis z moich wojaży po Trójmieście i okolicach :)
Jestem zmęczona ale szczęśliwa.Przez ostatnie kilka dni buszowaliśmy to tu to tam :D i jeszcze załatwiliśmy z J chrzciny. Jestem z siebie dumna :D

Wycieczkowaliśmy od 2 dni ( dla jednych tylko ale dla mnie to aż 2 dni )
Plaża na Brzeźnie, Hel, Gdynia Orłowo, Skwer Kościuszki,  Sopot, i Gdańsk.

Nic oryginalnego nie wymyśliliśmy i nie widzieliśmy nowych cudów :D ale było super.

Początek to Brzeźno. Byłam tak pierwszy raz ( mieszkam w Gdańsku ponad 1, 5 roku). Zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Czysto, nie za bardzo tłocznie było (do przeżycia) i co ważne dla rodzin miejsce do zabaw dla dzieci. Nieopodal mola jest wielka dmuchana zjeżdżalnia :D ( to co tygryski lubią najbardziej)
Później kierunek Hel. I oczywiście Fokarium i oczywiście cypel helski to główne miejsca wycieczki. nie wspominam o deptakach i straganach :D
Gdynia Orłowo i Klify. Matko dlaczego ja tam wcześniej nie byłam. Mąż wózkiem zostali na molo a ja z naszymi gośćmi chodziłam, chodziłam i chodziłam.... i mogłabym do nocy. Jest tam po prostu bajecznie ale w bajce jest też watek grozy. Momentami bałam się podejść. Ale generalnie super.Skwer Kościuszki oczywiście też był na naszej liście. Niestety do Oceanarium kolejka była masakryczna więc innym razem ale wszystkie inne rzeczy dostępne :) ORP Błyskawica stoi ;)Sopot czyli molo i Monciak- zaliczone ( nie mogę sobie przypomnieć nazwy knajpki w jakiej jedliśmy obiad ale schabowy był bleeee ) I został nam Gdańsk i tu już padły mi baterie w aparacie ( oczywiście Monika nie domyśliła się żeby kupić zwykłe w sklepie ;) )
Ale plan działania był prosty ul Długa i jej okolice Wieża widokowa, Muzeum bursztynu i tu mój synio ( 4 m-ce) już nie wytrzymał. jego cierpliwość się skończyła i pogonił starych do domu :) I takim to sposobem wycieczka się skończyła :D

Padam na twarz. Jutro zlot rodzinny u mnie w domu. W planach Tort Pavlova, tartalinki na słono i pizza. Z jedzeniem sobie poradzę, będzie szybkie działanie, ale gdzie ja pomieszczę dodatkowo 15 osób?????Matko!!!! Będzie dobrze, damy rade :)

Uciekam już spać. Muszę kilka spraw przemyśleć i jutro się spotkać z Asia.
Buziaki dla wszystkich podróżujących, zwiedzających i planujących :)

 Dodam kilka zdjęć. Bardzo się denerwowałam  bo nie wiedziałam które wybrać.Widoki są piękne!

Monika






























Brak komentarzy:

Prześlij komentarz