Dziś był prawdziwy dzień kobiet. Tylko ja i córcia cały dzień razem:) Choć plany na dzień dzisiejszy miały być inne, nie żałuję ani minuty!
Chłopaki mieli swoje "męskie sprawy" -wyścigi samochodowe. My natomiast wybrałyśmy się do ZOO. Pogoda przepiękna, zwierzęta wylegiwały się na zewnątrz, zatem było co podziwiać.
Po czterech godzinach spacerku, obiad w ulubionej restauracji dzieci, nie powiem jakiej,
bo to nie wychowawcze. A poza tym na blogu rodzinnym nie wypada się tym chwalić:) Nie śmiem nawet zdjęcia zamieścić....
Wieczorem jeszcze kawka u ulubionej cioci w babskim gronie, córa wniebowzięta, że miała mamę tylko dla siebie, bo nie zdarza się to często. A mama wniebowzięta, że odpoczęła od testosteronu męskiej części rodziny :) Wróciłam do domu dotleniona, pełna energii i z mocnym postanowieniem
spędzania, choć jednego dnia weekendu bez komputera. Tylko ja, natura i rodzina...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz