Tak się nieraz zastanawiam, do czego prowadzi ta codzienna
gonitwa.Gotowość do podboju świata każdego dnia. Okupiona często
brakiem snu ,czasu dla rodziny, po prostu na ŻYCIE?
Czemu chcemy więcej, mocniej, lepiej, i gdzie jest granica w której powiemy sobie-Wystarczy!!!
Mam to co chce.Teraz to już będzie wolniej ....spokojniej.
Czy
taki moment kiedyś następuje? A życie przecież mamy jedno. I jak
śpiewała kiedyś Maryla Rodowicz ".. drugi raz nie zaproszą nas wcale.."
. A jeszcze żeby tego było mało, jak bardzo
lubimy sobie to życie komplikować, przez niedomówienia, żale, odkładanie
spraw na bliżej nie określony termin..A nie lepiej byłoby załatwiać
sprawy od ręki?
Chcesz czegoś?-poproś! Tęsknisz za kimś- zadzwoń! Masz do kogoś żal? Powiedz mu to!
Chcesz zmienić coś-zrób pierwszy krok, by było lepiej!
Wierzcie
mi, że żadne pieniądze nie zapewniają takiego szczęścia, satysfakcji,
jak codzienny krok nawet malutki, do poprawy, zmiany życia na takie
jakie chcielibyśmy mieć. Ja codziennie stawiam sobie wyzwania i cele,
choć nie zawsze mi się udaje mi się ich realizacja.
Ale jak się uda, to z
niczym nie można tego porównać! Cieszę się jak dziecko w sklepie z
cukierkami:) Bo w życiu chodzi oto, aby znaleźć ZŁOTY ŚRODEK,
zrównoważyć gonitwę, z pasją, hobby, relaksem.Wtedy będzie git:)Ja cały czas do tego dążę, i wierzę, że wkrótce to nastąpi.
Zaczęło się lato kochani. Nie gnuśniejmy! Starajmy się mobilizować do
działania, wymagajmy
od siebie więcej, ale nie przepracowujmy się.
Metodą małych kroczków, dążmy do celów,
ale rozkładajmy je w czasie. A
w międzyczasie po prostu żyjmy!
Wierzcie,
że im więcej będzie przerw na życie, tym więcej uda nam się
zrealizować postanowień,
i lepszy obraz siebie będziemy w sercu
nosić...A to chyba najważniejsze:)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz