sobota, 21 czerwca 2014

O komplikacji życia codziennego.

Tak  się  nieraz zastanawiam, do czego prowadzi ta codzienna gonitwa.Gotowość do podboju świata każdego dnia. Okupiona często brakiem snu ,czasu dla rodziny,  po prostu na ŻYCIE?
Czemu chcemy więcej, mocniej, lepiej, i gdzie jest granica w której powiemy sobie-Wystarczy!!!
 Mam to co chce.Teraz  to już będzie  wolniej ....spokojniej.
Czy taki moment kiedyś następuje? A życie przecież  mamy jedno. I jak śpiewała kiedyś Maryla Rodowicz  ".. drugi raz nie zaproszą nas wcale.." . A jeszcze żeby tego było mało, jak bardzo lubimy sobie to życie komplikować, przez niedomówienia, żale, odkładanie spraw na bliżej nie określony termin..A nie lepiej byłoby załatwiać sprawy od ręki?
Chcesz czegoś?-poproś! Tęsknisz za kimś- zadzwoń! Masz do kogoś żal? Powiedz mu to!
Chcesz zmienić coś-zrób pierwszy krok, by było lepiej!
Wierzcie mi, że żadne pieniądze nie zapewniają takiego szczęścia, satysfakcji, jak codzienny krok nawet malutki, do poprawy, zmiany życia na takie jakie chcielibyśmy mieć. Ja codziennie stawiam sobie wyzwania i cele, choć nie zawsze mi się udaje  mi się ich realizacja.  
Ale jak się uda, to z niczym nie można tego porównać! Cieszę się jak dziecko w sklepie z cukierkami:)  Bo w życiu chodzi oto, aby znaleźć ZŁOTY ŚRODEK, zrównoważyć gonitwę, z pasją, hobby, relaksem.Wtedy będzie git:)Ja cały czas do tego dążę, i wierzę, że wkrótce to nastąpi. 
Zaczęło się lato kochani. Nie gnuśniejmy! Starajmy się mobilizować do działania, wymagajmy
 od siebie więcej, ale nie  przepracowujmy się. Metodą małych kroczków,  dążmy do celów, 
ale rozkładajmy je w czasie.  A w międzyczasie po prostu żyjmy!
 Wierzcie, że im  więcej  będzie przerw na życie, tym więcej uda nam się zrealizować postanowień,
i lepszy obraz siebie będziemy w sercu nosić...A to chyba  najważniejsze:)




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz